sobota, 26 października 2013

Kropkowy zawrót głowy...



Dzisiaj dość wcześnie udało mi się wrócić z pracy, więc postanowiłam wykorzystać ten czas na zrobienie jakiegoś fajnego manicure. Całkiem niedawno zakupiłam biały lakier "no name" i pomyślałam, że fajnie byłoby go wreszcie wykorzystać. Tak też się stało:) Wybór padł na różowy do granic możliwości lakier ESSIE o dość popularnej już w blogosferze nazwie "Off the shoulder".


ESSIE"Off the shoulder"

Tak nawiasem mówiąc ostatnio w swoich ulubieńcach mówiła o nim vlogerka Callmeblondie. Z całą pewnością ją znacie, a jeśli jeszcze nie to serdecznie zapraszam Was na jej kanał YouTube, bo naprawdę warto:) No, ale do rzeczy!


Biały lakier NO NAME

Biały lakier zakupiony w osiedlowej, a właściwie targowej drogerii czy też kiosku;) spisał się całkiem ok. Dwie warstwy dały mi całkowite krycie i ku mojemu zdumieniu nie wyglądał jak korektor;)

Tak, tak... Mam nieciekawe doświadczenia z białymi lakierami, bo większość z nich wyglądało na moich pazurkach właśnie jak korektor biurowy (rzecz jasna). Zwłaszcza, że kosztował jakieś 2 zł byłam bardzo zdziwiona. Tak jeszcze lekko odchodząc od głównego wątku to czy Wy też tak macie, że jak kupujecie lakiery w jakiś osiedlowych sklepach czy drogeriach to są one już nieco zgęstniałe? Ten wydawał mi się już nieco "podstarzały" no, ale nieważne. Dajcie proszę znać w komentarzach:) Będę wdzięczna:)


Lakier CATRICE o jeszcze nieznanym kolorze;)

Wracając do tematu to wiedziałam, że na tej białej bazie zamierzam wykonać kropki w ciemnym kolorze. Wybór padł na lakier w CATRICE w kolorze (kolor pojawi się później, bo w całym swoim dzisiejszym zamotaniu gdzieś mi się zapodział i nie mam możliwości teraz sprawdzić). No i kropki wykonałam zwykłą igłą do szycia, która w tej roli spisała się fantastycznie:) Gorąco Wam polecam tą metodę zamiast kupować specjalne do tego przyrządy. Całość pokryłam moim nowym nabytkiem z ESSIE czyli topcoatem "Goog to go".

Kropki wykonane za pomocą zwykłej igły do szycia:)

Do tej pory byłam przez lata wierna Sally Hansen, ale nie mogłam się oprzeć genialnej ofercie promocyjnej podczas otwarcia nowej drogerii HEBE w moim mieście. Zapłaciłam za niego jedynie 19,90 zł. Zobaczymy jak się sprawdzi. Mam nadzieję, że będzie ok;) Efekt końcowy (moim zdaniem rzecz jasna) jest całkiem ciekawy i mam nadzieję, że Wam spodoba się tak samo jak mnie. Jak widzicie na zdjęciu u góry kropki wyszły całkiem ładnie i równo, choć dłoń trzęsła mi się niemiłosiernie :) 




Pozdrawiam 
Kasia:*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za wszystkie pozostawione komentarze i zapraszam do kolejnych odwiedzin:)