poniedziałek, 11 listopada 2013

Moja makijażowa rutyna.


W moim przypadku jest tak, że jak już się przyczepię do jednych kosmetyków to do znudzenia ich używam. Wyjątkiem od tej reguły są właściwie tylko cienie do powiek. Te zmieniam w zależności od nastroju. Czasami zmieniam również podkład, ale zdarza mi się to niezwykle rzadko. Dlatego zdecydowałam się Wam pokazać moją makijażową rutynę i kosmetyki, których używam.




Jako bazę pod makijaż stosuję krem do cery mieszanej z Perfecty. Przeznaczony jest do cery po 30 roku życia, więc ma właściwości przeciwzmarszczkowe. Dodatkowym jego atutem jest możliwość stosowania na dzień i na noc. Szerzej o tym kremie w oddzielnym wpisie, na który już teraz zapraszam:)

Po wchłonięciu kremu. Rozprowadzam na twarzy podkład. W tym przypadku jest to mój najnowszy podkład z Catrice "All Matt" w odcieniu najjaśniejszym czyli 01. Nie powiem Wam jeszcze nic więcej o tym podkładzie, bo jestem w fazie jego testów. 

Jak już jesteśmy przy podkładzie to powiem Wam, że do jego rozprowadzania używam pędzla marki Hakuro H50S. Generalnie uwielbiam tą markę przede wszystkim za solidne wykonanie i przystępne ceny. Na potwierdzenie tego faktu powiem, że mam w swojej kolekcji na dzień dzisiejszy wyłącznie pędzle tej marki:)




Na powyższym zdjęciu możecie też zobaczyć mój absolutnie najukochańszy tusz do rzęś czyli Maybelline "The Colossal Volum Express" w odcieniu Black. Fantastyczna szczoteczka, trwałość i cena ujęły mnie na tyle, że w kolejce czeka już kolejne opakowanie tego produktu:)




Moja ulubiona baza pod cienie to Paese:) Kosztuje niewiele, bo tylko 13,50 zł, a fantastycznie się (przynajmniej u mnie) spisuje. O pudrze nie będę Wam już szerzej pisać, bo z poprzednich postów wiecie już, że to mój ulubiony:) 

Pomadka to Maybelline w odcieniu 715 Choco Dream. Śliczny kolor nude, który genialnie spisuje się jako neutralna pomadka do makijaży dziennych. Nie daje jednak efektu trupich ust co bardzo sobie cenię w przypadku pomadek w tym odcieniu. 

No i moja niekończąca się paletka do stylizacji brwi z Catrice. Jest to produkt, który będę miała chyba do smierci, bo mam go już ponad pół roku, a produktu jak widać prawie wcale nie ubyło. Spisuje się fantastycznie, ale ma jedną wadę. Trzeba ją traktować delikatnie, bo uwielbia się kruszyć. Ten ciemniejszy kolor ukruszył się zaledwie kilka dni po zakupie, a wierzcie mi na słowo, że obchodziłam się z nią dość delikatnie. 




Cienie pochodzą z Inglota. Wybaczcie, że nie powiem Wam jakie to odcienie, bo nie potrafiłam ich wydobyć z paletki, aby sprawdzić. Używam właściwie tylko tych dwóch, oznaczonych odcieni, a ten fioletowy zostawiam do makijaży wieczorowych, bo choć w paletce wygląda tak niewinnie to jest bardzo mocno napigmentowany i przez to nadaje się raczej na wieczór. 

No i na koniec mój najnowszy nabytek czyli róż do policzków z Catrice. Powiem na jego temat teraz jedynie tyle, że trafiłam z kolorem w dziesiątkę:) 




To tyle na dzisiaj. Życzę Wam udanego wieczoru i serdecznie pozdrawiam:) 

Kasia:*



6 komentarzy:

  1. Grunt to żeby znaleźć odpowiednie kosmetyki dla siebie ; ) Potem możemy się ich trzymać całe życie, dopóki ich nie wycofają. Niestety z tymi najlepszymi często tak się dzieje. Dziękuję bardzo za odwiedziny u mnie ; ) Pozdrawiam i obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) i bardzo mi miło, że zostałaś obserwatorem mojego bloga:) Bo odwiedziny Twojego to czysta przyjemność:)

      Usuń
  2. W sumie to wcześniej chciałam wiedzieć, gdzie można kupić taką rękawicę do czyszczenia pędzli. Ale jak nie masz siły to nie pisz :)
    Mam chyba ten sam róż do policzków. Zawsze mi się wydawało, ze Synergen próbuje podrobić te pudry z Manhattan Clearface (czy jakoś tak). Mają nawet to samo opakowanie. Te z Manhattanu długo używałam, teraz przeniosłam się na Maybelline 24H. Kiedyś zaszalałam i kupiłam dwadzieścia kilka cieni z inglota i trochę żałuję, nie trzymają się u mnie za długo :( Ale kolory są prześliczne. Ja je wyjmuje tak, że przykładam do nich magnes i opakowanie przekręcam do góry nogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, ale ja Ci odpowiedziałam kilka dni temu pod postem z Tagiem:) Rękawica jest do kupienia w Rossmannie:) Musze wypróbować sposób z wyciąganiem cieni i uzupełnić notkę:) Wielkie dzięki za tą radę :D Pozdrawiam ciepło:)

      Co do pudrów to ja też używałam tego pudru z Manhattanu i rzeczywiście coś jest w tym co piszesz. Ten z Manhattanu ma dużo lepsze krycie i czasami kiedy moja cera nie stwarzała większych "problemów" mogłam stosować go zamiast podkładu. Jednak cena w Polsce skłania mnie za każdym razem ku Synergen, bo za tą kwotę to doskonały kosmetyk jak dla mnie:)

      Usuń
  3. Nawet w najgorsze dni mojej twarzy zawsze mogłam liczyć na Manhattan. Świetnie się spisywał tylko na nakremowanej buzi :) A Synergen właśnie mi z jakiegoś powodu nie podpasował (też chciałam znaleźć tańszą opcję). Ale Manhattan nie jest chyba taki drogi? Przynajmniej tutaj.... Ale jak Synergen Ci odpowiada to jasne, że go kupuj. Po co przepłacać :)) Też bym tak robiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas kosztuje ok. 20 zł. Tzn. Nie jestem pewna na 100%, ale z pewnością jest znacznie droższy. A szkoda, bo to fantastyczny produkt:) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:)

      Usuń

Dziękuję serdecznie za wszystkie pozostawione komentarze i zapraszam do kolejnych odwiedzin:)