czwartek, 30 stycznia 2014

Arbuzik w zimowy dzień - czemu nie?


Na Waszą prośbę dzisiaj pojawi swatch jednego z moich ulubionych lakierów marki Essie w odcieniu Watermelon. Gdybym miała określić go jedynie trzema słowami to byłyby to z pewnością: energetyczny, niepowtarzalny i letni:) 


Generalnie jest to kolor, który według mnie bardziej pasuje na lato, ale ja lubię go również używać w zimie, bo przywodzi mi na myśl ciepłe dni i miłe wspomnienia:) 

Co mogę powiedzieć o samym lakierze? Ano to, że całkiem dobrze się trzyma na paznokciach, ale mimo wszystko sam w sobie jest dość przeciętnym lakierem. Gdyby nie kolory to pewnie nie miałabym lakierów Essie w kolekcji. Choć jak to się zdarza również wśród innych marek - jedne kolory mają lepszą trwałość niż reszta i tak też jest w przypadku Essie, ale nic odkrywczego chyba teraz nie powiedziałam:)

Niestety zdjęcia nie oddają w pełni piękna tego lakieru, ale udało mi się wybrać takie, które w największym stopniu pasują do oryginału. W duecie do lakieru oczywiście wystąpił Top Coat Essie, który kocham, kocham i jeszcze raz kocham:)



Pozdrawiam
Kasia

środa, 29 stycznia 2014

SUBIEKTYWNA RECENZJA KSIĄŻKI "BLOG PISZ KREUJ ZARABIAJ" autorstwa Tomka Tomczyka


Dzisiaj pierwsza w moim życiu recenzja książki. Nigdy wcześniej nie podejmowałam się tego zadania, bo uważałam, że taki materiał mogłabym tylko spieprzyć. Postanowiłam się jednak tego zadania podjąć, bo po przeczytaniu tej książki uznałam, że jestem to winna wszystkim, którzy jeszcze tej pozycji nie mieli w dłoniach.


Zacznijmy może od tego co dla mnie jest równie ważne jak tekst, czyli od wyglądu zewnętrznego. Ja zdecydowanie należę do tego grona osób, które lubią czytać książki wydane na ładnym, białym papierze, a nie na niskobudżetowym, papierze z recyklingu. Być może (a nawet na pewno) jest to mocno nieekologiczne, ale tak mam. Jestem zdania, że jeśli wydaję pieniądze na książkę to jej czytanie ma mi sprawiać przyjemność, a nie dyskomfort poprzez "drapiące"i pożółkłe strony. Pod tym względem książka spełniła moje wymagania:)

Nienawidzę wręcz kiedy książki mają bardzo wąskie strony i to tego nie są zszywane lecz klejone. Znacie pewnie uczucie kiedy, aby dostać się do wewnętrznej części tekstu (tej przy grzbiecie) musicie ją "złamać". A wtedy kartki często wylatują... Brrr! Na sama myśl dźwiga mi się ciśnienie. Wtedy choćby najciekawsza treść traci na wartości. Ta książka została zszyta i zupełnie nie stwarza jakiegokolwiek dyskomfortu pod tym względem.

No i wreszcie oprawa. W tej książce twarda i bardzo estetyczna:) Cóż więcej napisać od strony wizualnej? No chyba tylko tyle, że ma bardzo przyjemny format. Nie za duży, nie za mały - dla mnie w sam raz:)

Wybaczcie jeśli powyższym tekstem nieco przynudzałam, ale dla mnie to bardzo istotne aspekty. Musze jednak podkreślić, że nie są to powody dla, których bezwzględnie nie kupię jakiejś publikacji. No poza tym o szerokości stron. Takich książek nie kupuję z zasady.

Dobra, dobra do sedna. Kupując ją raczej nie traktowałam tej książki jako recepty na sukces. Podchodziłam do niej wręcz nieco sceptycznie. Blogosfera jest przecież przestrzenią bardzo specyficzną i rządzącą się specyficznymi prawami- tak myślałam. Trochę tak jest, ale nie do końca. Jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało to przede wszystkim publikacja pomogła mi nieco zrozumieć tą przestrzeń, w której od paru miesięcy funkcjonuję. 

Pierwszy spostrzeżeniem jakie nasunęło mi się podczas lektury to, to że autor traktuje swoich czytelników jako spersonalizowane jednostki, w których sukces wierzy i gotów zrobić wszystko, aby tak było. Jako czytelnik poczułam się w tym momencie wyjątkowo. Wtedy po raz pierwszy poczułam, że ja też jestem wstanie osiągnąć sukces i wykreować miejsce, w którym każdy z Was - moich szanownych czytelników będzie czuł się dobrze. 

Przez wszystkie strony książki przewijają się praktycznie same konkrety. To co niesamowicie mi się podobało to fakt, że Kominek podaje przykłady nie tylko ze swojego życia, ale przytacza wypowiedzi innych "popularnych" blogerów. Zamiast popularnych wolałabym napisać "doświadczonych", ale wszyscy wiemy, że to niekoniecznie musi iść w parze;) Wracając jednak do tematu to bardzo budującym okazał się fakt, że Ci "wielcy" również popełniają błędy, podpisują czasami niekorzystne umowy i też na początku kariery nie wiedzieli co się z czym je. To bardzo budujące:)

Bardzo przydatnym okazał się dla mnie rozdział, w którym autor przestaje zwracać się do mnie jako blogera, ale uświadamia osobie, która pracuje w agencji PR-owej. Ten rozdział pozwala dużo lepiej zrozumieć te osoby i motywy ich postępowania, ale również daje przykłady na różnego rodzaju sytuacje mogące zaistnieć w relacji nawiązanej między blogerem, a firmą PR. Nie daje jednego prostego sposobu, ale przedstawia Ci raczej schemat myślenia, który pomoże Ci uniknąć niezręcznych i niejednokrotne niebezpiecznych sytuacji. 

Podsumowując. Książka natchnęła mnie do pracy na moim blogiem. Uświadomiła mi bardzo wiele istotnych kwestii, o których wcześniej nie miałam pojęcia lub nie wiedziałam, że są tak ważne dla mojego rozwoju. Brakowało mi w niej jednak paru istotnych dla mnie informacji. Przede wszystkim tych prawnych. Kominek wspomniał tylko, że za swoją pracę wystawia faktury. Ja natomiast do samego końca czekałam, aż zgłębi ten temat, ale niestety jednak się nie doczekałam. Być może on sam powiedziałby teraz, że to nie jest temat, który chciałby poruszyć lub powinno być to oczywiste, ale niestety nie jest (jak widać zresztą) i takie informacje byłyby bardzo istotne:) Podobnie było ze statystykami i programami, które wykorzystuje do ich wygenerowania. Ten temat też nie został poruszony. Są jak widać osoby, którym potrzeba więcej informacji:) 

Jestem głodna kolejnej książki, która z pewnością pojawi się w moich dłoniach:)


Pozdrawiam
Kasia




wtorek, 28 stycznia 2014

Zabiorę Cię tam gdzie jeszcze nikogo przede mną nie było...


Dzisiaj zapraszam Was w podróż do moich marzeń. Podróż niezwykłą, ale bardzo przyjemną. Mam przynajmniej taką nadzieję:) Miejsce, o którym zamierzam Wam dzisiaj opowiedzieć niestety istnieje na razie wyłącznie w mojej wyobraźni, ale głęboko wierzę, że kiedyś uda mi się stworzyć takie w rzeczywistości... Zapraszam:)


Siądźcie wygodnie i wyobraźcie sobie letni, ciepły poranek. Powietrze pachnie świeżością, a pierwsze, słoneczne promienie muskają Twoją twarz. 

Źródło

Stoisz na podwórku, przed małym, białym domkiem. Dach pokryty strzechą, a w oknach okiennice. Przestronna, drewniana weranda ozdobiona skrzynkami wypełnionymi różnokolorowymi pelargoniami:) 


Źródło

 Jest tam fotel bujany przez, który przerzuciłam swój ciepły koc, a tuż obok stoi stolik, a na nim emaliowany kubek z świeżo zaparzoną kawą, której woń roznosi się dookoła. 


Źródło

Źródło

 Możesz zasiąść na chwilę w fotelu i spojrzeć na okolicę. Widzisz przydomowy sad, pełen drzew uginających się pod ciężarem słodkich i soczystych jabłek oraz bezkresną zieleń trawy, która tańczy w rytm powiewającego wiatru. 


Źródło

Teraz zapraszam Cię do środka. Kiedy przekroczysz próg, wejdziesz do przestronnego przedpokoju. Jest tam miejsce, w którym możesz zmienić obuwie, stojak na parasole oraz lustro, w którym mogę się przeglądać przed wyjściem. Czujesz zapach świeżego chleba? Właśnie wyjęłam go z pieca. Uwielbiam kiedy ta woń roznosi się po domu i budzi domowników. Możesz wejść do kuchni gdzie znajduje się stół i cztery krzesła. Nakryty jest lnianym obrusem w róże, które uwielbiam. 




 Sama kuchnia nie jest ogromna, ale bardzo klimatyczna. Zawsze marzyłam o zlewie pod oknem. 


Źródło

 Pomysł zaciągnięty z amerykańskich filmów oglądanych w dzieciństwie, ale również bardzo praktyczny. Zmywając mogę obserwować swoje dzieci bawiące się przed domem.

W salonie możemy zapaść się w najwygodniejszej na świecie kanapie. Zimą lub w chłodne wieczory możemy rozpalić kominek znajdujący się w centralnym miejscu pokoju. 


Źródło

 Otwarte na oścież okna wpuszczają do środka rześkie, poranne powietrze. Firana delikatnie powiewa. W tym pokoju jest tez miejsce do pracy. Jestem blogerką, więc muszę takie mieć. Małe, nierzucające się w oczy, ale bardzo funkcjonalne.


Źródło

 Aż chce się pisać:) Jedna, cała ściana zapełniona jest książkami. Chcesz jakąś pożyczyć? Uwielbiam wymieniać się książkami:) 

Zawsze marzyłam o dużym, wygodnym łóżku. Teraz mam takie dla siebie. Kuta rama i koniecznie mnóstwo poduszek. 


Źródło

Na stoliku lampka nocna i książka, którą aktualnie czytam. Ubogo, ale bardzo wygodnie i przestronnie. Z moim pokojem sąsiaduje łazienka. Tam w centralnym miejscu wanna na złotych nóżkach i okno. Lubię wieczorem brać odprężającą kąpiel. 


Źródło

Zapalam świece i obserwuję gwiazdy. To chwila tylko dla mnie. Nikt nie przeszkadza.

Dom zaczyna żyć. Teraz będzie on tętnił życiem:) Teraz pewnie zasiądziemy do śniadania:) Zapraszam i Ciebie:)


Czas się obudzić z tego pięknego snu... Choć muszę przyznać, że robię to bardzo niechętnie... Muszę się Wam do czegoś przyznać. Zawsze kiedy jest mi źle i kiedy czuję potrzebę oderwania się od rzeczywistości to zamykam oczy i przenoszę się w "moje" miejsce. Z takiej podróży wracam zawsze spokojniejsza i w lepszym humorze. Nie wiem czy takie miejsce istnieje w rzeczywistości, ale wiem, że jeśli będę ciężko pracować to moje marzenie uda mi się zrealizować i kiedyś zasiądę na werandzie z kubkiem gorącej kawy wspominając dzień kiedy pisałam ten wpis:) Warto mieć marzenia i warto mieć cel, bo bez tego żyjemy po prostu z dnia na dzień...

Pozdrawiam
Kasia:)



piątek, 24 stycznia 2014

LAZY DAY...




Uwielbiam dni kiedy mogę pozwolić sobie choć na odrobinę leniuchowania:) Zreszta chyba jak każdy z nas:) Mogę zadbać o wszystko to na co codziennie brakuje mi już czasu czyli malowanie paznokci, wypicie spokojnie kubka kawy i zjedzenie kilku kostek czekolady podczas oglądania ulubionego serialu, który nadają wtedy kiedy ja zwykle jestem w pracy. Mogę poczytać książkę lub zanurzyć się w refleksji na temat mojej przyszłości.
Coś zaplanować i obmyślić strategię sukcesu:) Zakładam wtedy ciepłe skarpety, wygodne spodnie i ulubioną bluzę:) Jest mi ciepło i komfortowo. Nie muszę się martwić tym, że nie wyglądam wyjściowo, ani wstydzić braku makijażu. Mam tez więcej niż zwykle czasu, aby przygotować pyszny obiad. Co dzisiaj? Lazania:) Uwielbiam to danie, ale właśnie ze względu na brak czasu przygotowuję je niezwykle rzadko. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego popołudnia:)

Kasia:)



wtorek, 21 stycznia 2014

Mariolka i Łukasz jako Natasza Urbańska Paranienormalni w 20m2 Łukasza

Muszę się z Wami podzielić tym nagraniem, bo już dawno nie oglądałam połączenia świetnego wywiad z fantastycznym humorem. Znany Vloger i dziennikarz zaprosił do swojego programu dwóch genialnych członków kabaretu Paranienormalni. Oj dawno się tak nie uśmiałam:)))



sobota, 18 stycznia 2014

Na tapecie... Kominek...


W ramach update wczorajszego wpisu uprzejmie donoszę, że jako pierwszą do przeczytania wybrałam książkę autorstwa Tomka Tomczyka. 




Wczoraj jednym tchem pochłonęłam blisko 100 stron tego "poradnika" i dzisiaj też mam zamiar wygospodarować czas na czytanie, bo wspomniana lektura wciągnęła mnie bez reszty. 

Póki co mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć, że uskrzydla i dodaje wiary:) Reszty dowiecie się kiedy dobrnę do końca, a z całą pewnością długo to trwać nie będzie:)


Pozdrawiam
Kasia:*



piątek, 17 stycznia 2014

NAJNOWSZE POZYCJE KSIĄŻKOWE


Tak naprawdę mam niewiele czasu na czytanie książek... Wstyd się przyznać, ale w większości przypadków znajduje się coś do zrobienia. Mój głód książkowy od dłuższego czasu pozostawał niezaspokojony, a co gorsza z biegiem czasu narastał. 

Ponieważ wraz z nadejściem Nowego Roku postanowiłam zmienić parę rzeczy w swoim życiu zmienić. Zrobiłam, więc stosowną listę, na której znalazło się m. in. znalezienie czasu na czytanie. Lista zawiera również kilka innych niezwykle ważnych dla mnie pozycji, których realizacja może mieć kluczowe znaczenie dla mojej przyszłości, ale nie o tym teraz. 

Niezwykłą przyjemność sprawia mi czytanie książek z dość popularnej kategorii "poradniki" oraz "biznes i ekonomia". Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i skupić się na kilku bardzo konkretnych i ciekawych pozycjach, które (mam nadzieję) dostarcza mi wiedzy umożliwiającej realizację pozostałych punktów wspomnianej listy.  Zakupiłam, więc kilka interesujących pozycji z w/w kategorii. 


Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania powyższej fotografii bez zgody autora!


Na powyższej fotografii możecie zobaczyć trzy dość popularne tytuły:

- BLOG  autorstwa Tomka Tomczyka (popularnego Kominka)
- SKUTECZNE CV I LIST MOTYWACYJNY autorstwa Ewy Godlewskiej
- SZTUKA PROSTOTY autorstwa Dominique Loreau

Pochodzą one z kategorii "Poradniki". Kilka książek akademickich oraz z zakresu Biznesu mam już w swoich zbiorach, ale zobaczycie je później.
Jeszcze nie wiem, która książka pójdzie na pierwszy ogień, ale jeszcze dziś zamierzam podjąć tą trudną decyzje i z filiżanką herbaty zasiąść do lektury. Oczywiście możecie liczyć na recenzje i moje subiektywne oceny. 

Pozdrawiam
Kasia:*




czwartek, 16 stycznia 2014

Inspiracje - STYCZEŃ 2014


Cześć. Dzisiaj zapraszam Was na szybki wpis dotyczący moich styczniowych inspiracji. Dla tych co nie wiedzą tłumaczę, że to zbiór fotografii z sieci, które wyjątkowo mnie inspirują:) Post oczywiście z przymrużeniem oka;)











Pozdrawiam serdecznie i życzę słonecznego, udanego dnia:)
Kasia



środa, 15 stycznia 2014

Owocowo zbożowa bomba witaminowa


Może humor i nastawienie do życia u mnie jeszcze nienajlepsze, ale jaki może być lepszy sposób na zimową deprechę jak nie pyszne i pożywne śniadanie? 

Dzisiaj owsianka z malinami i granatem:) Mniam! 




A oto składniki potrzebne do zrobienia takiej owsianki. 




Ja pod koniec gotowania owsianki dodaję zamrożone maliny, a do już przestygłej dodaję ziarenka granatu, aby nie stracił witamin.

Pozdrawiam 
Kasia:)



wtorek, 7 stycznia 2014

Wracam :)


Dzisiaj wracam do Was po dość długiej przerwie w blogowaniu. Nie pisałam niczego od 29 listopada, więc mojego bloga ominęło całe świąteczne i noworoczne zamieszanie. Nie ominęło jednak mnie samej :( Muszę przyznać, że ten miesiąc był dla mnie szczególnie ciężki i najchętniej chciałabym o nim zapomnieć... Kiedy teraz sięgam pamięcią to wydaje mi się, że cały ten miesiąc spędziłam w pracy... I chyba właśnie tak było, bo na palcach jednej dłoni mogę zliczyć momenty kiedy rzeczywiście mogłam odetchnąć od tego czym zajmuję się zawodowo. 




Jednak wraz  z Nowym Rokiem nadeszła pora na życiową rewolucję:) Muszę wiele rzeczy zaplanować, i wiele rzeczy zmienić, ale nie teraz o tym...

Pozdrawiam
Kasia:*