poniedziałek, 24 lutego 2014

Błyszczyk Vinyl Max RIMMEL - 201 BREATHLESS


Nigdy nie byłam zwolenniczką błyszczyków. Nakładanie klejącej, półprzezroczystej i do tego nietrwałej mazi na usta nie należało do największych przyjemności. Do czasu kiedy odkryłam błyszczyk marki Rimmel z serii Vinyl Max.


Mój błyszczyk jest w odcieniu 201 BREATHLESS. Jest to odcień wpadający w brąz. Doskonale nadaje się do makijaży dziennych lub tych gdzie chcemy postawić na mocne oko. Czyni usta pełniejsze i wyraziste.


Posiada duży aplikator, który początkowo był dla mnie ogromnym minusem, ale z chwilą kiedy się do niego przyzwyczaiłam nakładanie produktu przestało stanowić jakikolwiek problem.


Sam błyszczyk jest bardzo mocno napigmentowany co jest jego niewątpliwym atutem. Posiada malutkie drobinki, które mogą być dla niektórych minusem. Mnie taki efekt odpowiada. Jest gęsty i treściwy. Jednak mimo to nie trzyma się na ustach rewelacyjnie długo. "Zjada" się jak każdy standardowy błyszczyk. Zauważyłam jednak, że usta po jego stosowaniu sawyraźnie nawilżone i gładsze:)




Podsumowując jest to produkt zdecydowanie warty przetestowania:) Myślę, że niebawem w mojej kosmetyczce pojawi się jakiś kolejny kolor z tej serii:)

Pozdrawiam
Kasia


niedziela, 23 lutego 2014

KREM DO STÓP FUSS WOHL z łojem jelenia


Ten krem wpadł w moje ręce przez całkowity przypadek. Udałam się któregoś dnia do drogerii po zupełnie inny produkt, a wróciłam właśnie z tym specyfikiem:) Zupełnie tego nie żałuję:)


Oto co obiecuje producent:


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Polyglyceryl-3 Stearate, Glycerin, Adeps Cervinus, Betaine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Allantoin, Sodium Stearoyl Lactylate, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Camellia Sinensis Extract, Latic Acid, Maltodextrin, Parfum

Krem ma konsystencję treściwą i gęstą. Rozprowadza się bez najmniejszego problemu. Dość szybko się wchłania pozostawiając jednak śliską powłokę na powierzchni skóry. Zapach kosmetyku jest świeży i przyjemny. Nie jest to mentolowy, intensywny zapach, który jest typowy dla produktów tego przeznaczenia. Producent podaje, że można ów krem stosować również stosować do pielęgnacji skóry dłoni co też uczyniłam. W tej roli sprawdza się u mnie jedynie na noc właśnie przez rzeczoną powłokę. Od czasu kiedy stosuję ten kosmetyk kondycja moich stóp i dłoni znacznie się poprawiła. Skóra stała się wyraźnie lepiej nawilżona i gładsza. W zasadzie nie mogę temu kosmetykowi czegokolwiek zarzucić, bo u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Przemawia za nim również niska cena czyli ok 6,00 zł za tubkę o pojemności 75 ml. Kolejna perełka, którą serdecznie Wam polecam:)



Pozdrawiam
Kasia 


piątek, 21 lutego 2014

TYDZIEŃ W ZDJĘCIACH [1]


Nadszedł piątek, więc nadeszła też pora na instagramowe podsumowanie ubiegłego tygodnia:) Zapraszam na zdjęcia:)


Bardzo się cieszę, że udało mi się dorwać te lody z Lidla, bo były przepyszne. Ogromne kawałki czekolady i ciasteczka to coś co JaKasiaK uwielbia:)


Mój nowy, Biedronkowy nabytek. Termofor przychodzi mi z pomocą w zimowe wieczory:) Do tego jeśli o termoforze można powiedzieć, że jest piękny to ten z pewnością jest:) Urzekł mnie dzianinowy golfik w moim ukochanym kolorze fioletowym:)


Przygotowania do urodzin mojego męża. Impreza była udana i muszę się pochwalić, że nikt się nie zatruł potrawą, którą przygotowałam jako danie główne:) Gotowanie dla takiej ilości osób to ogromne obawy, ale i przyjemność:)


Książka, którą zaczęłam czytać, ale szybko zaniechałam tej czynności, bo monotonność i bezsensowność jej treści bezsprzecznie mnie przytłoczyła:( Nie wydawajcie na tą książkę ani grosza, bo nie warto:( 



Wieczorna pielęgnacja moich stóp z tym oto osobnikiem to prawdziwa przyjemność. Miałam pewne psychiczne opory przed użyciem kremu z łojem jelenia, ale opłacało się pokonać ten lęk. Niebawem recenzja pojawi się na blogu. Kto ciekaw - proszę zaglądać:)


Nie ma to jak spać do 11-tej, a później bez pośpiechu wypić pyszną kawę:) Tak właśnie zrobiłam tego dnia:) Ah! Na samo wspomnienie robi mi się miło na sercu.


A oto moja niezawodna, ukochana i niezastąpiona maska do włosów, która w tym tygodniu...


... sięgnęła dna:( Bardzo niepocieszona tym faktem musiałam niezwłocznie zamieścić tą przykrą informację na Instagramie. Tak swoją drogą to ta maska jest geeeeeenialna, a pachnie jak luksusowe perfumy:) 


Perfumy, których namiętnie używałam w tym tygodniu to niewątpliwie jedne z moich ukochanych. Mowa o Dior Hypnotic Poison:) Polecam dla wszystkich miłośniczek wyrazistych i kobiecych zapachów:)


Inwencja twórcza tak mnie męczyła, że powstał taki oto manicure.Połączenie czerni ze złotem to chyba dość modne połączenie, bo dość często natrafiam na nie śledząc ulubione blogi:)

To byłoby na tyle jeśli chodzi o podsumowanie ubiegłego tygodnia. Mam nadzieję, że zdjęcia sie Wam podobają. Zapraszam wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili do sledzenia mnie na Instagramie. Link znajdziecie w pasku bocznym.

Pozdrawiam
Kasia


czwartek, 20 lutego 2014

GOLD and BLACK manicure


Wiecie, że do wczoraj w mojej pokaźnej kolekcji lakierów do paznokci nigdy nie znalazł się tak w kolorze czarnym? Ostatnio coraz częściej natrafiałam na manicure w tym właśnie kolorze i moje "chcenie" rosło z każdym obejrzanym zdjęciem. 

Wczoraj się złamałam i kupiłam czarny lakier z Bell Glam Wear numerek 412. Lakier dopiero po nałożeniu trzech warstw uzyskał pełnię krycia i swojej czarności. Przypomniało mi się, że posiadam od jakiegoś czasu toper z Wibo w odcieniu 453, który ma maleńkie złote drobinki. Po nałożeniu go na moją czarną bazę z radością odkryłam, że opalizuje on na złoto, różowo i zielono. W zależności jak pada na niego światło:) Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i rekompensował nawet słabą pigmentację lakieru Bell. Zapraszam na zdjęcia poniżej:)









Pozdrawiam
Kasia


środa, 19 lutego 2014

BUBEL Z LIDLA


Dzisiaj  będzie dla odmiany o bublu. Jakiś czas temu kupiłam sobie w Lidlu antyperspirant w kulce. Nie wiem sama dlaczego wydawało mi się, że będzie to odpowiednik deo z Dove??? Być może szata graficzna... Nie wiem:/ 


No nieważne już co mną powodowało. Najgorsze w tym produkcie jest to, że za cholerę nie chce się wchłonąć. Leżenie przez piętnaście minut z uniesionymi rękoma to już chyba przesada. Na dodatek to "coś" cuchnie tak okropnie, że dla mnie ten smród jest absolutnie nie do zniesienia.


Skończę na tym, że o jakiejkolwiek ochronie przed poceniem nie ma mowy! A już 48 godzin jest wyssane z palca 

Podsumowując: Wolę zapach własnego potu;) Nie polecam, a wręcz szczerze odradzam. 


Pozdrawiam
Kasia


wtorek, 18 lutego 2014

NEW IN [17.02.2014]


Wczoraj udałam się na małe zakupy do pobliskiego Rossmanna. Miałam zamiar kupić farbę do włosów oraz suchy szampon. Kupiłam te produkty i jeszcze kilka nieplanowanych:)

Ten produkt kupiłam w HEBE. Byłam go bardzo ciekawa. Generalnie moja przygoda z suchymi szamponami rozpoczęła się już dość dawno, ale przez ten okres kupiłam tylko jeden innej marki niż Batiste. Długo leżał w łazienkowej szafce, bo doszłam do wniosku, że nie jest mi jednak potrzebny. Niedawno powrócił on do moich łask, a dokładniej w chwili kiedy ścięłam włosy. Na ten moment taki produkt jak suchy szampon to bardzo przydatny "gadżet", który drugiego dnia pomaga mi odświeżyć fryzurę:)

Wracając do tego konkretnego szamponu to pokładam w nim bardzo duże nadzieje:) Liczę na to, że mnie nie zawiedzie:) Aha! Ślicznie pachnie:) No i te opakowanie:) Nie mogłam przejść obojętnie:)



Kolejnym produktem do pielęgnacji włosów jest Schwartzkopf GLISS KUR Ultimate Repair. Jest to dwufazowa odżywka do włosów bez spłukiwania. Ma "zreperować" moje włosy. Dla mnie taka odżywka to bardzo wygodny produkt i z miłą chęcią wrzuciłam go do koszyka. Tym bardziej, że Rossmann oferuje go teraz w promocji:)




Wspomniałam już, że na zakupy wybrałam się z zamiarem kupna farby do włosów. Ja zawsze farbuję włosy tą samą farbą, która kosztuje ok. 6 zł. Nie robi mi krzywdy, nie niszczy moich włosów. Jestem z niej bardzo zadowolona. Mowa o Joanna Color NATURIA. Zawsze wybierałam odcień 222 dziki kasztan, ale tym razem postawiłam na kolor 241 orzechowy brąz.


No i ostatnim kosmetykiem, a zarazem jedynym nie przeznaczonym do włosów jest sławny płyn micelarny z L'Oreala. Pomimo, że nie jestem fanką płynów micelarnych to ten baaardzzooo chciałam mieć. Dlaczego? Byłam ciekawa czy rzeczywiście jest tak rewelacyjny jak wszyscy piszą. I chyba się nie zawiodłam:) Zobaczymy jak będzie dalej. Póki co sprawdza się idealnie:)





Pozdrawiam
Kasia



niedziela, 16 lutego 2014

RIMMEL 415 Instant Coral


Dzisiejszy dzień nie rozpoczął się dla mnie zbyt dobrze. Mąż zakatarzony, a córka nad ranem dala popalić, bo również miała zatkany nosek. Rano do tego wszystkiego doszedł kaszel, więc wychodziłam z domu z przeświadczeniem, że po powrocie zastanę "domowy szpital". Nawet nie macie pojęcia jak ja nienawidzę zimy! Kojarzy mi się ona głównie z choróbskami i zimnem, którego nienawidzę! Bardzo milo zaskoczyłam się kiedy wróciwszy zastałam męża w dobrej kondycji, a dziecko w jeszcze lepszej. Można powiedzieć, że zdrowe i pełne dziecięcego wigoru:) Ah! Może się uda uniknąć jakiegoś poważniejszego choróbska.... 

Żeby tego szczęścia było mało to jeszcze udało mi się wyjść z pracy prawie trzy godziny wcześniej, więc zamiast pracować mogę napisać dla Was ten wpis:)

Z tej rozpierającej mnie zewsząd radości postanowiłam pomalować sobie paznokcie na jakiś energetyczny, przypominający choć trochę lato kolorek. Wybór padł na niezawodną markę Rimmel, a dokładniej serię "60 seconds" w odcieniu 415 INSTYLE CORAL

Jestem z niego niesamowicie zadowolona. Może nie wysycha w 60 sekund jak twierdzi producent, ale za to jest stosunkowo trwały i jego kolor bezsprzecznie skradł moje serce od momentu kiedy tylko zauważyłam go na sklepowej półce:) Czas schnięcia nie jest oczywiście dla mnie ważnym elementem, bo odkąd posiadam Top Coat Essie Good To Go to nie zawracam sobie nawet głowy takimi "producenckimi bredniami".



Życzę Wam udanego wieczoru!
Pozdrawiam
Kasia

piątek, 14 lutego 2014

O MOICH MODOWYCH MARZENIACH


Jestem ogromną miłośniczką mody z lat czterdziestych.Ubrania, fryzury oraz makijaże tamtych czasów są dla mnie wyjątkowo piękne. Abstrahując od sytuacji politycznej panującej w tamtym okresie muszę podkreślić fakt, że kobiety były wtedy wyjątkowo kobiece. Bardzo podoba mi się to, że większość kobiet wtedy chodziło w eleganckimobuwiu, podkreślających figurę sukienkach i prześlicznych kapeluszach. W dzisiejszych czasach mało kiedy mam okazję podziwiać kobietę w kapeluszu. Bardzo ubolewam nad tym faktem. No i ta czerwona szminka! Dzisiaj mało która kobieta ma odwagę wyjść w czerwonej szmince na ulicę za dnia. Ja niestety również się do nich zaliczam:( Poza tym wszystkim co opisałam powyżej trzeba zwrócić uwagę na fakt, że wtedy ciężko było o nowy strój lub jakieś dodatki. Trzeba było się nieźle nagimnastykować, aby wyczarować nową spódnicę lub elegancki żakiet. Kobiety tamtych czasów wyglądały nienagannie i tego nie można im odmówić. Sama czasami zastanawiam się dlaczego nie zmienię swojego stylu na bardziej kobiecy??? O to jest pytanie;)







Pozdrawiam
Kasia