poniedziałek, 28 lipca 2014

Żyj chwilą, bo w życiu nie ma powtórek...


Ile razy w życiu odkładaliście coś na później? I nie myślę tu o sprzątaniu, zakupach czy zrobieniu manicure. Ile razy nie zrobiliście czegoś, bo uznaliście, że jesteście na to za starzy? Ile razy powiedzieliście komuś coś czego do dzisiaj żałujecie???

Pewnie zastanawiacie się czemu zawdzięczacie te pytania i w jakim celu je zadaję? Otóż w ostatnich dniach doświadczyłam przeżycia, które spowodowało u mnie gwałtowna zmianę dotychczasowego sposobu myślenia. Uświadomiłam sobie ile tracę przez swoje własne lenistwo, a jeszcze więcej ich tracę przez własną głupotę.

W czwartek o godzinie 20:13 umarła mała osóbka, która przeżyła na tym świecie zaledwie 2,5 roku. Od lutego zmagała się z białaczką. Walka była dramatyczna, bo nie można było znaleźć dla Asi niespokrewnionego dawcy szpiku. W środę znalazł się dla niej dawca z Niemiec, ale niestety Asieńka już nie doczekała momentu przeszczepu.

Nie, nie! Asia nie była moją krewną, ale mimo to stała mi się bardzo bliska. Przez pół roku bacznie śledziłam jej zmagania z chorobą i kiedy w piątek rano przeczytałam na jej profilu tą straszliwą informację - zamarłam na dłuższą chwilę. Zastanawiałam się jak to możliwe, że dziewczynka, która jeszcze w zeszłym roku bawiła się z Rodzicami na wakacjach i była zdrowiutka w niespełna rok później powiększyła grono Aniołków  w niebie.

Moja córka w listopadzie skończy cztery lata. W chwili zadumy nad tą tragedią wyobraziłam sobie co ja zrobiłabym gdyby to mojemu dziecku (nie daj Bóg!!!) stała się krzywda, albo gdybym ja niespodziewanie odeszła...

Zdałam sobie sprawę, że człowiek żyje z dnia na dzień. Wiele rzeczy odkłada na później, złości się niejednokrotnie na najbliższych  i odkłada realizacje marzeń na później, bo teraz nie ma czasu, pieniędzy lub uniemożliwia mu to milion innych czynników. Ja niestety do tego grona się zaliczam... To dla mnie dość smutne, że dopiero taka sytuacja zmusiła mnie do refleksji nad swoim życiem, ale pocieszam się tym, że najważniejsze, abym wyciągnęła z niej odpowiednie wnioski.

Możecie mi wierzyć lub nie, ale 2,5 letnia dziewczynka i jej życie dali mi tak wiele jak nic innego do tej pory! Przejrzałam na oczy i pragnę zmienić swoje życie, abym ja i moi bliscy mogli czerpać z niego garściami.

Pomyślicie sobie pewnie, że jestem wariatką, ale zastanówcie się czy czasami nie warto zatrzymać się i zastanowić nad sensem swojego życia...


A oto link do Facebookowego profilu Asi Mazurek ===> WALKA O ŻYCIE ASI - BIAŁACZKA


Pozdrawiam

Kasia


2 komentarze:

  1. Mnie aż ciarki przechodzą czytając o takich tragediach.Ale w takich momentach dociera do nas co jest tak naprawdę ważne

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za wszystkie pozostawione komentarze i zapraszam do kolejnych odwiedzin:)