niedziela, 15 listopada 2015

KREATYWNIE I PRODUKTYWNIE Z DZIECKIEM - MUFFINY CZEKOLADOWE


Jak spędzać z dzieckiem niedzielne popołudnie nie tylko kreatywnie, ale i produktywnie??? Odpowiedź jest prosta :) Można coś upiec przepyszne muffiny czekoladowe, których pieczenie i późniejsze, wspólne pałaszowanie przyniesie nam wiele radości i satysfakcji.





Przepis jest dziecinnie prosty! 

Potrzebujemy:

- 2 szklanki mąki pszennej przesianej przez sitko
- 1 szklanka cukru typu kryształ
- 3 łyżki kakao
- półtora łyżeczki proszku do pieczenia
- łyżeczka cukru waniliowego

Te składniki w dowolnej kolejności mieszamy w pierwszej misce. DOKŁADNIE :) W tym doskonale wyręczy Cię dziecko :)

- 2 jajka
- 3/4 szklankioleju
- półtora szklanki mleka (zimnego)

Te składniki mieszamy w dowolnej kolejności w drugiej misce. Tym również chętnie zajmie się Twoja pociecha :)

Później dodajemy mokre składniki do suchych i dokładnie miksujemy na gładką masę. Do foremek wlewamy ciasto do 3/4 ich wysokości.

Pieczemy ok. 25 minut w temperaturze 190 stopni. Po ostudzeniu możesz bawić się z dzieckiem w dekorowanie. Ja wybrałam pisaki, kolorową posypkę i polewę (oczywiście w kolorze różowym). Tych akcesoriów jest w sklepach tak szeroki asortyment, że z całą pewnością wybierzesz coś ciekawego. Jeśli z jakiś przyczyn taki wariant Ci nie odpowiada to możecie ozdobić babeczki płynną czekoladą, orzechamilub migdałami.








W sam raz na dodatek do niedzielnej kawy i kakao :)


Pozdrawiam

Kasia



piątek, 13 listopada 2015

BŁOTNA MASKA OCZYSZCZAJĄCO - MATUJĄCA SEPHORA



Idąc za ciosem prezentuję Wam dzisiaj maskę do twarzy również marki SEPHORA. I już na samym początku zdradzę Wam, że ten produkt również skradł moje serce :) Nie wyobrażam już sobie życia bez tej cudownej maseczki.







Produkt zamknięty jest w plastykowym słoiczku. Bardzo solidnymi miłym dla oka. Oprócz standardowego wieczka zabezpieczony jest także wewnętrznym,którego zadaniem jest dodatkowa ochrona cennej zawartości :)







Sama maska jest koloru szarego. Jest dość gęsta i nie posiada takiego charakterystycznego poślizgu jak większość maseczek w saszetkach. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest dość tempa jeśli tak można to scharakteryzować. 








Zalecenie producenta to nałożenie maski na oczyszczoną, suchą twarz. Wykonanie nią masażu (posiada takie charakterystyczne grudki) i pozostawienie do wyschnięcia kilka minut. Prawda jest taka, że maską jest bardzo ciężko wykonać masaż, właśnie ze względu na brak wspomnianego poślizgu, a jej zasychanie przynajmniej na mojej twarzy trwa zaledwie dwie minuty. Z charakterystycznego szarego koloru zmienia się w biało szarawy. 

Niemniej jednak maska spełnia swoje zadanie w 100%. Po jej użyciu skóra jest gładka, pory są zwężone, a koloryt ujednolicony. Maskę można również użyć punktowo. Jeśli widzę jakąś "rozwijającą"się niedoskonałość to niezwłocznie nakładam ją na to miejsce. Doskonale wycisza stan zapalny i sprawia, że w ciągu jednej doby zapominam o problemie. Fantastycznie reguluje wydzielanie sebum, a krem o niebo lepiej się wchłania. Nie wspomnę o tym, że makijaż bardzo ładnie się utrzymuje :)

Cena to około 55,00 zł za 60 ml. Zdecydowanie kupię ją ponownie.


Pozdrawiam

Kasia


środa, 11 listopada 2015

PIANKA ZŁUSZCZAJĄCA DO OCZYSZCZANIA TWARZY SEPHORA


Na początku września odwiedziłam Sephorę w celu zakupu jakiegoś produktu do oczyszczania twarzy. Tak naprawdę sama nie wiedziałam czego szukam, ale trafiłam na przemiłą Panią, która oświeciła mnie w kwestii trwającej aktualnie promocji 3 za 2 na wszystkie produkty marki SEPHORA. 

Doradziła mi również produkt, którego szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie widziałam na oczy. Informacje jakich mi udzielono na temat wspomnianej pianki spowodowały nieodpartą chęć jej posiadania :) Do mojego koszyczka wpadło jeszcze kilka innych produktów, ale nie o tym dzisiaj. 

KONKRETY:

 Pianka przeznaczona jest do posiadaczek cery mieszanej. Ma postać dość luźnej pianki,która nie spływa z dłoni i fantastycznie się pieni. Spokojnie nadaje się do używania w sposób tradycyjny (mycie samymi dłońmi) oraz przy użyciu mojej szczoteczki Xinesse. Jedną z właściwości produktu jest delikatne złuszczanie podczas mycia. Rzeczywiście po zaledwie kilkunastu użyciach można zauważyć, że cera jest znacznie bardziej gładsza w porównaniu do jej stanu wyjściowego. Nadmieniam, że przed rozpoczęciem używania tej pianki nie używałam żadnego innego produktu zawierającego kwasy i zaniedbałam nieco używanie mojej elektronicznej szczoteczki, więc tym bardziej efekt był dla mnie zauważalny. 

Dodatkowo doskonale radzi sobie ze zmywaniem makijażu wieczorem, a rano bardzo przyjemnie odświeża. Delikatnie matuje, ale nie przesusza, a moja cera nie jest typową cerą mieszaną tylko mieszaną w kierunku suchej. Dlatego ogromny plus dla tego produktu za delikatność przy jednoczesnej skuteczności.









Opakowanie jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu zabezpieczone jest nakładką pod którą kryje się typowy dla wszelkiego rodzaju pianek atomizer.






Na samym "szczycie" czyli w miejscu, w którym nasz palec styka się z atomizerem w celu wydobycia produktu plastik jest karbowany dzięki czemu mokre dłonie nie ślizgają się po nim co mogłoby irytować użytkownika. 

Zużycie prezentowane na pierwszym zdjęciu to ilość,którą zużyłam podczas dwukrotnego używania każdego dnia od 1 września czyli dwa i pół miesiąca. Jeden "psik" spokojnie wystarcza na dokładne oczyszczenie całej twarzy. 

Na sam koniec wspomnę tylko, że piankę można używać również raz w  tygodniu w formie maseczki złuszczającej. Myjemy normalnie twarz i nie spłukujemy jej od razu tylko po paru chwilach. Moim zdaniem bardzo praktyczne rozwiązanie. 

Podsumowując:

Pianka robi wszystko to co obiecuje producent. Spisuje się u mnie doskonale i z miłą chęcią zapłacę ponownie 39,00 zł za 150 ml tego cudeńka :)

Ocena: 10/10 czyli baaardzo polecam!!!


Pozdrawiam

Kasia



wtorek, 10 listopada 2015

WYMARZONY SALON W STYLU GLAMOUR


Kiedy zamykam oczy i wyobrażam sobie idealne wnętrze to widzę amerykański salon w stylu glamour. Rozpływam się przed monitorem oglądając kolejne aranżacje... Podobne emocje towarzyszą mi podczas wizyty w TK MAXX. Wiele osób nie widzi w tym sklepie niczego szczególnego,ale dla mnie to wrota do innego, być może lepszego świata. I wbrew pozorom bardzo rzadko moją uwagę przykuwają ubrania i kosmetyki. Zwykle skupiam się na dziale z wyposażeniem wnętrz. Kiedy wkraczam do alejki z przepięknymi meblami i dodatkami czas przestaje mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. 

Śmiem przypuszczać, że moje mieszkanie nie nigdy nie będzie wyglądało jak te z poniższych fotografii, ale przecież marzenia są od tego, aby je spełniać, więc kto wie ;)


Źródło

Źródło

Źródło

Źródło

Tak naprawdę cała moja fascynacja Stanami zaczęła się od wnętrz, ale na nich się nie skończyła :) Coś czuję, że na tym blogu będzie o wiele więcej postów dotyczących tego kraju ;)


Pozdrawiam

Kasia



poniedziałek, 9 listopada 2015

EVELINE RAJSTOPY W SPRAYU Z EFEKTEM KREMU BB



I nastała jesień... Pora roku, której nienawidzę równie mocno jak zimy. Zupełnie nie wiem co może być urzekającego w codziennej szarówce i wcześnie zapadającym zmroku??? Ale na całe szczęście dzisiaj nie o pogodzie tylko o kosmetyku, o którym było głośno parę miesięcy temu, a którego ja postanowiłam użyć dopiero kiedy dopadła mnie jesienna depresja.

Zacznę od tego, że moja skóra na ciele jest bardzo blada, lekko przezroczysta i nawet latem kiedy dla mnie jestem już opalona otoczenie sugeruje delikatnie, abym wystawiła się na słoneczko, aby złapać trochę opalenizny... No cóż... Bywa...




Rajstopy w sprayu Eweline z efektem kremu BB? Tak! Tak! Tak! Spodziewałam się czegoś w rodzaju satynowej mgiełki, która łatwo się wchłania, nie zostawia smug i przyjemnie pachnie. Ale zdecydowanym priorytetem podczas zakupu było dla mnie jego krycie! Właśnie ze względu na moją "przezroczystą" skórę.

To byłoby na tyle pokładanych nadziei w tym kosmetyku. Jako pierwszy zaskoczył mnie atomizer, który nie psika mgiełką tylko strumieniem! W sumie można by się tego spodziewać, ale cóż zrobić...




Później było już tylko gorzej :( Bo ogólnie rzecz ujmując to normalny, regularny olejek samoopalający!!! O ile wchłania się nie najgorzej to zostawia smugi, nie kryje absolutnie niczego, śmierdzi niemiłosiernie etc. Nie będę Was zanudzać dalszymi negatywnymi informacjami na jego temat, ale ma on ogromną szansę trafić na moją listę najgorszych kosmetyków roku.

A oto radosna twórczość producenta i skład olejku:



Podsumowując żadna siła nie zmusi mnie do ponownego kupienia tego "czegoś". Żałuję każdego wydanego na niego grosza i chyba nie będziecie zdziwione, że po pięciu aplikacjach wylądował w koszu...

Moja subiektywna ocena to 1/10. Jeden, bo jakoś jednak barwi skórę i tego akurat mu nie mogę odmówić. Przecież to w końcu samoopalacz :)


Pozdrawiam

Kasia


Powyższy tekst to moja subiektywna opinia po używaniu w/w kosmetyku.