poniedziałek, 9 listopada 2015

EVELINE RAJSTOPY W SPRAYU Z EFEKTEM KREMU BB



I nastała jesień... Pora roku, której nienawidzę równie mocno jak zimy. Zupełnie nie wiem co może być urzekającego w codziennej szarówce i wcześnie zapadającym zmroku??? Ale na całe szczęście dzisiaj nie o pogodzie tylko o kosmetyku, o którym było głośno parę miesięcy temu, a którego ja postanowiłam użyć dopiero kiedy dopadła mnie jesienna depresja.

Zacznę od tego, że moja skóra na ciele jest bardzo blada, lekko przezroczysta i nawet latem kiedy dla mnie jestem już opalona otoczenie sugeruje delikatnie, abym wystawiła się na słoneczko, aby złapać trochę opalenizny... No cóż... Bywa...




Rajstopy w sprayu Eweline z efektem kremu BB? Tak! Tak! Tak! Spodziewałam się czegoś w rodzaju satynowej mgiełki, która łatwo się wchłania, nie zostawia smug i przyjemnie pachnie. Ale zdecydowanym priorytetem podczas zakupu było dla mnie jego krycie! Właśnie ze względu na moją "przezroczystą" skórę.

To byłoby na tyle pokładanych nadziei w tym kosmetyku. Jako pierwszy zaskoczył mnie atomizer, który nie psika mgiełką tylko strumieniem! W sumie można by się tego spodziewać, ale cóż zrobić...




Później było już tylko gorzej :( Bo ogólnie rzecz ujmując to normalny, regularny olejek samoopalający!!! O ile wchłania się nie najgorzej to zostawia smugi, nie kryje absolutnie niczego, śmierdzi niemiłosiernie etc. Nie będę Was zanudzać dalszymi negatywnymi informacjami na jego temat, ale ma on ogromną szansę trafić na moją listę najgorszych kosmetyków roku.

A oto radosna twórczość producenta i skład olejku:



Podsumowując żadna siła nie zmusi mnie do ponownego kupienia tego "czegoś". Żałuję każdego wydanego na niego grosza i chyba nie będziecie zdziwione, że po pięciu aplikacjach wylądował w koszu...

Moja subiektywna ocena to 1/10. Jeden, bo jakoś jednak barwi skórę i tego akurat mu nie mogę odmówić. Przecież to w końcu samoopalacz :)


Pozdrawiam

Kasia


Powyższy tekst to moja subiektywna opinia po używaniu w/w kosmetyku. 


2 komentarze:

  1. Dzięki za ostrzeżenie, pozostanę wierna Sally Hansen

    OdpowiedzUsuń
  2. Sally Hansen jest nieporównywalnie lepszy, bo daje krycie i rzeczywiście maskuje niedoskonałości. Ten produkt nadaje tylko opaleniznę :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za wszystkie pozostawione komentarze i zapraszam do kolejnych odwiedzin:)